Grudzień to wyjątkowy miesiąc. Gorączka świąteczna daje się we znaki niemal wszystkim mieszkańcom, którzy tłumnie maszerują do sklepów po prezenty. Przypadek sprawił, że 6 grudnia, czyli w dniu w którym prezenty się rozdaje, otwarto nowy sklep AGD RTV Media Expert. Oczywiście z tej okazji wszechobecna reklama wtargnęła również na ulice miasta. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że konkurencja nie śpi i również postanowiła wyjechać z reklamą na ulicę. Samochody z wielkimi transparentami Media Expert, Neonet i Euro AGD RTV oraz nie mający nic wspólnego z poprzednią branżą, reklama sklepu mięsnego, wtargnęły na ulice małej Słupcy, korkując ją „doszczętnie”. Samochody z reklamą poruszały się z prędkością 20 km/h, a za nimi „sznur” wracających z zakupów i pracy mieszkańców Słupcy i okolic.

Co do samego sklepu Media Expert w nowo wybudowanym budynku, to nie robi szału. Jest czysto, ładnie i konkretnie, ale pomieszczenie w porównaniu z poprzednim lokalem nie jest chyba o wiele większe. Półki ułożone są poziomo względem wejścia, a nie pionowo, co zwiększyło ilość półek i asortymentu. Reklama sklepu była wszędzie i dodarła do dużej rzeszy ludzi. Sklep był tłumnie oblegany, a kolejka przy kasie miała kilka metrów.

Warto też powiedzieć, że promocje nie wyrywały z butów. Wiele z nich to po prostu ściema, co zauważalne było na oficjalnej stronie sklepu. Napaliłem się na produkt, który przed promocją kosztował 1899 złotych. Postanowiłem więc poczekać na promocję, która miała rozpocząć się 5 grudnia od godziny 22:00. Okazało się, że w promocji upatrzony przeze mnie towar kosztował 1890 złotych, a powyżej skreślono cenę 2099. W sklepie Media Expert w Słupcy zastosowano tą samą technikę.

Przed sklepem zauważalny był też Święty Mikołaj, który zamiast opijać swoje imieniny, bądź rozdawać prezenty, stał na mrozie i rozdawał ulotki. W holu, tuz przed wejściem do sklepu stało „stado” ochroniarzy, którzy zamiast stać spokojnie i obserwować, głośno gadali i blokowali wejście kręcąc się w nim jak smród w gaciach. W samym sklepie było naprawdę tłumnie. Wielu ludzi z obsługi chodziło wokół i układało brakujący towar bądź poprawiali ten, który został rozwalony przez klienta.

Święta lubię, ale ta świąteczna gorączka przyprawia mnie o siwe włosy. Szosując przez miasto za samochodami z reklamą, można dostać szału. Ceny promocyjne to tylko chwyt marketingowy, a w sklepach ludzi jest tak dużo, że zakupy nie sprawiają przyjemności. Wolę więc zasiąść przed monitorem komputera i zakupić prezenty z dostawą do domu. Na konkretne zakupy wybiorę się w styczniu, gdy ludzie „wypstrykają” się z kasy i przestaną oblegać sklepowe półki.

Powrot do gory
statystyka